
Autor: Katy Evans
Cykl: Manwhore
Tom: 2
Wydawnictwo: Kobiece
RECENZJA ZAWIERA SPOILERY DO PIERWSZEJ CZĘŚCI!
Ponownie zakochasz się w historii wpływowego i bogatego playboya bez skrupułów, który zdecydowanie jest przepełniony grzechem, a jego nazwisko Saint (tł. święty) nie jest ani trochę adekwatne, Jeszcze raz zobaczysz, że bezwzględność i silny charakter w interesach przekłada się na brak kompromisów w łóżku i nieustępliwość w dążeniu do spełnienia w erotycznej strefie. Malcolm Saint miał być zadaniem. Artykułem. Przystojnym, tajemniczym mężczyzną, którego pikantne sekrety młoda dziennikarka miała ujawnić całemu światu. Próbowała odsłonić jego karty, ale to on odkrył jej pragnienia. Serce wygrało z rozumem i nic już nie mogło ich powstrzymać. Malcolm Saint jest grzechem. Rachel dla niego stała się grzesznicą. Teraz wie jedno. Chociaż zakończyła pierwsze zadanie, czeka ją znacznie trudniejsze. Musi zdobyć zaufanie pana Sainta i pokazać, że może być jego panią +1.
Rachel nie dużo zmieniła się od czasu "Manwhore". Wciąż pracuje jako dziennikarka w magazynie "Edge" i chciałaby się zacząć spełniać zawodowo. Artykuł o Malcolmie miał pomóc jej w rozwinięciu skrzydeł, ale przy tym nieodzownie i niezaprzeczalnie się zakochała. Mimo, że nie szukała miłości to ją znalazła i to tam, gdzie najmniej by się tego spodziewała. Teraz myśli tylko o tym jak odzyskać faceta, którego tak bardzo kocha, a którego tak bardzo zawiodła. W dodatku ma jakąś blokadę pisarską i nie może się zabrać za napisanie czegokolwiek. To jeszcze bardziej odbiera jej chęci do codziennego wstawania z łóżka. Wszystko jednak może się zmienić, kiedy Saint zaprasza ją do siebie na spotkanie. Malcolm stracił swoje zaufanie do Rachel. Pozwolił jej zajrzeć w głąb siebie, a ona okazała się oszustką i to taką największej wagi. Mimo tego zranienia, nie potrafi nawet spojrzeć na inną kobietę. Zatraca się więc w pracy, ale nie potrafi zapomnieć o uczuciu, jakim zaczął darzyć jedyną osobę, która widziała w nim coś więcej niż pieniądze i możliwości.
Po zakończeniu jakie zaserwowała nam autorka w "Manwhore" chciałam jak najszybciej sięgnąć po drugą część. Byłam ciekawa jak dalej potoczą się losy głównej pary (chociaż wiedziałam jak skończą, bo ja jestem inna i najpierw przeczytałam "Ladies Man" i "Womanizer", a dopiero później dwie pierwsze części). Podoba mi się to, że Malcolm nie wybaczył Rachel jak tylko ją zobaczył, tylko potrzebował na to więcej czasu. Dlatego właśnie początek książki jest dla mnie o wiele ciekawszy. Później już nie ma tej ekscytacji i dużych zwrotów akcji, tylko praktycznie czysta sielanka. Jak dla mnie druga część poszła bardziej w stronę czystego romansu z dużą dawką scen erotycznych, których tym razem było bardzo dużo.
Jeżeli chodzi o te "pikantniejsze" sceny, to i tym razem się nie zawiodłam. Katy Evans pisze je na prawdę bardzo dobrze i ma do nich rękę. Dostajemy wiele szczegółów, ale nie są one niesmaczne, tylko są dobrym dopełnieniem całości. Tym razem jednak wydawało mi się, że mamy ich trochę za dużo. Ja rozumiem, że para chce się sobą nacieszyć i przez to dużo czasu spędzają w łóżku, ale bez przesady. Ja rozumiem, że to jest książka skierowana bardziej w stronę erotyku, ale to nie znaczy, że każde ich spotkanie powinno kończyć się seksem. Przez to sceny te pod koniec trochę mnie nudziły i czasami miałam ochotę przewinąć kartkę, żeby tylko już było po wszystkim. Nie zmienia to jednak faktu, że czytało się je dobrze, nawet jeżeli ich ilość była przerażająca.
Autorka znowu pokazuje nam jak ważne w życiu są kwestie rodzinne i jak to później wpływa na nasze życie. Cieszę się, że nie zrezygnowała z tego aspektu, tylko jeszcze bardziej go podkręciła. Mamy większą szansę na poznanie mamy Rachel i ojca Malcolma, którzy są jak dwa odległe bieguny, tak bardzo różne od siebie. Pióro Katy Evans się nie zmieniło i w dalszym ciągu zaskakuje mnie jego lekkość. Bardzo chętnie będę sięgać po inne książki, jakie zostaną przez nią napisane.
Ocena: 8/10
"Miłość jest równie zmienna, jak niebo czy ocean: nie znika, ale nie zawsze jest słoneczna, czysta czy spokojna."
Komentarze
Prześlij komentarz