
Autor: Katy Evans
Cykl: Manwhore
Tom: 3
Wydawnictwo: Kobiece
To mężczyzna, z którym nie chodzi się na randki. To mężczyzna, przed którym ostrzegała cię mama. To mężczyzna, który złamie ci serce. Tahoe Roth to najlepszy przyjaciel Malcolma Sainta. Człowiek o twarzy anioła i duszy diabła. Ten facet, którego jedno spojrzenie powoduje przyspieszone bicie serca, seks traktuje jak lekarstwo na wszystko. Gina jest piękną dziewczyną, która w obecności Tahoe woli być ostrożna. Kiedyś ją odrzucił, a ona odrzuciła jego. Oboje czują się rozbici. Wygląda na to, że tych dwóch części nie można już ze sobą połączyć. Choć czują do siebie niewiarygodną chemię i fantazjują o sobie bez opamiętania, pozostają jedynie przyjaciółmi. W końcu Gina uświadamia sobie, że jedyny facet, którego pragnie to uparty i niedostępny Tahoe Roth.
Reginę po raz pierwszy poznaliśmy w książce "Manwhore", gdyż jest ona jedną z najlepszych przyjaciółek Rachel. Zwariowana dziewczyna, która w swojej przeszłości została dotkliwie zraniona przez faceta, którego kochała i z którym widziała swoją przyszłość. Od tamtej pory nie chciała się z nikim wiązać, bo bała się, że znowu ktoś pozbawi ją szczęścia. Przekonujemy się jednak, że marzy ona o miłości, która zwali ją z nóg. Potrzebuje czułości i miłości, jakiej nie zaznaje od swoich rodziców, gdyż wolą oni podróżować po świecie. Rzadko kiedy pokazuje swoją twarz niewinnej i zranionej dziewczyny. Woli na twarz nakładać pewną siebie maskę, na którą to składają się warstwy makijażu, bez którego nigdzie się nie pokazuje. Jedną z nielicznych osób, którym pokazuje prawdziwą siebie jest Tahoe Roth, niepoprawny kobieciarz, który nie chce się ustatkować. Lubi rozrywkowe życie i szybkie kobiety, które przewijają się przez jego łóżko. Tylko względem Giny staje się nad wyraz opiekuńczy i stara się jej pomagać w każdej sytuacji. Już dawno nie przejawiał takich uczuć względem kobiety i widać po nim, że trochę go to przeraża. Jest przerażająco przystojny ze swoimi jasnymi włosami i przenikliwymi niebieskimi oczami, a do tego pewny siebie i egocentryczny. I ten cholerny dołeczek w policzku! Nie mogłam go nie pokochać.
Muszę przyznać, że bohaterów "Ladies Man" polubiłam jeszcze bardziej niż tych z "Manwhore". Na początku myślałam, że to dlatego, iż przeczytałam ją jako pierwszą (nie ma to jak zaczynać od środka, brawo ja), ale prawda jest taka, że po prostu bardziej się z nimi identyfikuję, szczególnie z główną bohaterką Giną. Rachel była taka spokojna i delikatna, a Regina jest wybuchowa i zawsze mówi to, co jej ślina na język przyniesie. Ukrywa swoją duszę romantyczki pod maską pewności siebie i gdzieś w tym byłam ja. Tahoe natomiast jest tak seksowny, że chyba już bardziej się nie dało. Zawsze miałam w literaturze pociąg go jasnowłosych i niebieskookich przystojniaków i chyba już mi to zostanie. W dodatku on ma dołeczek! Seksowny dołeczek, który przyprawiał mnie o zawały serca! Autorka na prawdę dobrze skonstruowała tych bohaterów i cieszę się, że są tak różni od Rachel i Malcolma.
Jeżeli chodzi o relację między naszymi bohaterami, to jest ona na prawdę nietuzinkowa. Od samego początku widać, że siebie pragną i ciągle o sobie myślą. We wszystkim co robią, widzimy ukrytą troskę o tą drugą osobę. Zarzekają się oczywiście, że są tylko przyjaciółmi i że nic ich nie łączy, ale my wiemy jak jest na prawdę. W dodatku ich relacja wcale nie rozwija się tak szybko, jak można by się spodziewać. Oboje mają w swojej duszy rysy, których ciężko jest się pozbyć i które chcieliby ukryć przed światem. Jest to kolejna książka Katy Evans, w której pokazuje jak ważna jest rodzina i relacje z nią. Jeżeli chodzi o rodziców Giny, to nie interesują się oni nią praktycznie w ogóle. Czasami napiszą sms'a, jeszcze rzadziej zadzwonią i całkowicie pochłonięci są swoim życiem. Natomiast rodzina Tahoe bardzo się o niego troszczy i ciekawi są jego życia. Chcieliby aby ułożył sobie z kimś życie i często mu o tym mówią co go trochę denerwuje, ale wie on, że po prostu dobrze mu życzą. Te relacje na prawdę wpływają na nasze życie i oczekiwania, a tutaj widać to bardzo dobrze.
"Ladies Man" to historia o odkrywaniu siebie i zdejmowaniu mask, jakie na siebie założyliśmy z chęci obrony przed światem. Pokazuje, że każdy, nawet największy playboy, może mieć swoją historie i nie warto oceniać po pozorach, bo one często są mylące. Katy Evans pisze lekko, z dobrym humorem i seksownym wydźwiękiem. Zdecydowanie warto sięgnąć po tą książkę, bo póki co znajduje się u mnie na szczycie powieści tej autorki.
Ocena: 9,5/10
"Są w twoim życiu takie lęki, których nie możesz sobie oszczędzić ani ty, ani żaden człowiek na Ziemi. Lęki tak głęboko zakorzenione, że nie ma w twojej duszy miejsca, w którym możesz się ukryć, nie ma sposobu, by im uciec. Chwytają cię, biorą w posiadanie, wyciskają z ciebie życie, dopóki nie budzisz się w nocy zlany potem, cały we łzach i boisz się dotknąć ziemi pod sobą, bo wciąż się czujesz, jakbyś spadał... i spadał... niekończący się upadek. Dopóki nie przerwie go boleśnie twarda powierzchnia."
Wcześniej była napalona na tę powieść, ale po zapoznaniu się ze wcześniejszymi tomami - trochę mi się odechciewa. Mnie styl autorki rozczarowuje.
OdpowiedzUsuńCzytałam książkę i bardzo mi się podobała. Świetna recenzja:)
OdpowiedzUsuń