
Tytuł: Miejsce egzekucji
Autor: Val McDermid
Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
Tłumaczenie: Aleksandra Szymił
Premiera: 31.07.2018 r.
Najmroczniejsza premiera roku! Książka od lat znajduje się na listach najważniejszych kryminałów w historii literatury. Nigdy wcześniej niepublikowana w Polce, a najważniejsza w dorobku, królowej kryminałów Val McDermid. Miejsce egzekucji to wybitny kryminał autorstwa Val McDermid, jednej z najpopularniejszych autorek kryminałów na świecie. Książka od lat znajduje się na listach najważniejszych kryminałów w historii literatury. Miejsce egzekucji zdobyło w 2000 roku nagrodę literacką „Los Angeles Times”, a w 2001 roku została nominowana do nagrody im. Edgara Allana Poe w kategorii Najlepsza Powieść. Na jej podstawie powstał również świetnie przyjęty przez krytykę i publiczność mini serial telewizyjny. Grudzień 1963 roku. Odcięta od świata wioska Scardale w północnej Anglii. 13-letnia Alison Carter wychodzi z psem na spacer i znika bez śladu. Intensywne poszukiwania nie przynoszą rezultatu. Choć ciało dziewczynki nie zostaje znalezione, wszyscy podejrzewają brutalne morderstwo. Dla młodego inspektora policji, George’a Bennetta, jest to pierwsza tak ważna i trudna sprawa. Śledztwa nie ułatwiają wrogo nastawieni do przybyszów z zewnątrz członkowie zamkniętej społeczności, przerażeni świadomością, że zbrodniarzem musi być jeden z nich… Ponad trzydzieści lat później dziennikarka Catherine Heathcote zbiera materiały do książki o tamtych wydarzeniach. Nawiązuje kontakt z Bennettem i wyrusza do Scardale, żeby ponownie przyjrzeć się tej tajemniczej sprawie. Nagle pojawiają się nowe, szokujące informacje. Okazuje się, że dramat, który wtedy się rozegrał, mógł być czymś znacznie gorszym, niż do tej pory wszystkim się wydawało. Miejsce egzekucji to antyczna tragedia osadzona w realiach współczesnej Anglii, a przede wszystkich trzymający w ciągłym napięciu mroczny thriller psychologiczny o niezwykle misternej konstrukcji. Autorka zagłębia się w ciemne zakamarki ludzkiej natury i bada cienką granicę pomiędzy prawdą a iluzją.
George Bennett, to młody mężczyzna i świeżo awansowany detektyw inspektor policji w Buxton. Jako jednemu z nielicznych udało się ukończyć studia, co pozwoliło mu na tak szybki awans. Póki co nie miał się kiedy wykazać w swojej pracy, ale może to zmienić sprawa zaginionej trzynastoletniej dziewczynki, Alison Carter. Sprawa, która na pierwszy rzut oka wydaje się łatwa, okazuję się trudną do rozwiązania zagadką, w której nie ma zbyt wiele poszlak. Albowiem wyszła ona z domu na spacer ze swoją suczką, w swojej wiosce Scardale i od tamtej pory słuch o niej zaginął. Podejrzany może być tak na prawdę każdy, z kim miała kontakt. Jednak prowadzenie sprawy w takim miejscu jak Scardale, nie należy do łatwych. Miejscowi nie lubią obcych, a sprawy wolą rozwiązywać w swoim, znanym gronie. Kiedy Bennettowi wydaje się, że wszytko jest stracone, pojawia się trop, który może zadecydować o całej sprawie. George to bardzo realistyczna postać, do której czytelnik zaczyna pałać sympatią praktycznie od samego początku. W domu jest kochającym mężem, który nie widzi świata poza swoją uroczą żoną, ale w pracy potrafi być bezduszny i zawsze stawia na swoim. Kiedy chce, potrafi zmusić innych, aby dali mu to, czego potrzebuje. Uwielbiam właśnie tego rodzaju bohaterów, którzy w domu są inni, a w pracy całkowicie odmienni. To tak, jakbyśmy mieli dwie postacie, a mamy tylko jedną.
Alison Carter, to trzynastoletnia dziewczynka, która ma kochającą matkę i ojczyma. Po śmierci jej biologicznego ojca i ponownym wyjściu za mąż jej mamy, zamieszkała w dworze Scardale. Miała wiele koleżanek w Buxton i kilku przyjaciół w rodzinnej miejscowości. Kiedy nagle znika, nikt nie wie, co mogłoby się stać. To była ułożona dziewczyna, która lubiła mieszkać w swojej wsi. Nie przeszkadzało jej to, że nie ma tutaj mnóstwa sklepów czy dyskotek. To właśnie dlatego od razu wszyscy wiedzieli, że to nie zaginięcie, a z całą pewnością porwanie, a może nawet brutalne morderstwo.. Dni Alison są policzone. Czy uda się ją odnaleźć całą i zdrową? A może to już pora, na poszukiwanie zwłok?
Scardale, to mała wieś niedaleko Buxton, ale całkowicie od niej odmienna. Ludzie w niej żyją spokojnie i nie chcą mieć z obcymi nic wspólnego. Od lat biorą śluby z członkami swoich rodzin, najczęściej, z kuzynostwem. Nie widzą w tym nic złego, wręcz przeciwnie, uważają, że tak właśnie powinno być. Tylko co jakiś czas pojawia się ktoś nowy, aby wymieszać troszeczkę krew. Nie rozumieją głośnego, miejskiego życia. Oni lubią ciszę i spokój, spokojne farmerskie życie i brak pośpiechu, z którym muszą zmagać się ludzie, mieszkający w większych miejscowościach. Przyznam się, że troszkę zadziwiło mnie to, iż autorka postanowiła opisać tego rodzaju społeczeństwo. Ostatnim czasem rzadziej czytam kryminały, ale kiedy czytałam je częściej, to z niczym takim się nie spotkałam. Jest to coś świeżego i nowego, a niechcący współpracować z policją mieszkańcy Scardale, ujęli mnie za serce. Dzięki temu było z jednej strony zabawnie, a z drugiej tajemniczo i trochę okrutnie. Zdecydowanie na plus.
Przyznam się, że podchodziłam do tej książki tak na dwa razy. Mimo tego, że czytałam ją już wcześniej w oryginalnym wydaniu, to jakoś nie potrafiłam się wciągnąć. Nie mogę nic zarzucić tłumaczeniu, bo jest na prawdę bardzo dobre, ale czytało mi się dziwnie. Może to dlatego, że ja ogólnie nie lubię czytać jednej historii dwa razy. Jednak kiedy podeszłam do niej drugi raz, to po przeczytaniu kilku rozdziałów byłam tak wciągnięta, że nie mogłam przestać czytać. To jest coś obezwładniającego! Coś nowego w historii kryminału! Coś na tyle obezwładniającego, że nie możemy się oderwać od czytania! Majstersztyk! Val McDermid odwaliła tak dobry kawał roboty, że nie wiem, czy kiedyś przeczytam lepszy kryminał. Owszem mamy kilka niedociągnięć i początkowe rozdziały trochę się dłużą, jednak jest to tylko wstęp do historii, która rozstrzaska nasze serce.
"Miejsce egzekucji", to książka, która nie ma sobie równych. Pochłania nas na tyle, iż w końcu nie zdajemy sobie sprawy, w którym świecie tak na prawdę żyjemy. Tajemnicza, brutalna i ekscytująca. Kompletnie obezwładniająca. Czy polecam tą książkę. O cholera, jasne, że tak! Po całej recenzji raczej niczego innego spodziewać się nie można. Musicie sięgnąć po tą pozycję. Ze szczerym sercem mogę ją nawet polecić osobom, które nie czytają kryminałów. Czuję, że dzięki tej pozycji, zmienią o tym gatunku zdanie. Problem jest tylko taki, że już takiej powieści raczej się nie znajdzie.
Ocena: 9/10
Alison Carter, to trzynastoletnia dziewczynka, która ma kochającą matkę i ojczyma. Po śmierci jej biologicznego ojca i ponownym wyjściu za mąż jej mamy, zamieszkała w dworze Scardale. Miała wiele koleżanek w Buxton i kilku przyjaciół w rodzinnej miejscowości. Kiedy nagle znika, nikt nie wie, co mogłoby się stać. To była ułożona dziewczyna, która lubiła mieszkać w swojej wsi. Nie przeszkadzało jej to, że nie ma tutaj mnóstwa sklepów czy dyskotek. To właśnie dlatego od razu wszyscy wiedzieli, że to nie zaginięcie, a z całą pewnością porwanie, a może nawet brutalne morderstwo.. Dni Alison są policzone. Czy uda się ją odnaleźć całą i zdrową? A może to już pora, na poszukiwanie zwłok?
Scardale, to mała wieś niedaleko Buxton, ale całkowicie od niej odmienna. Ludzie w niej żyją spokojnie i nie chcą mieć z obcymi nic wspólnego. Od lat biorą śluby z członkami swoich rodzin, najczęściej, z kuzynostwem. Nie widzą w tym nic złego, wręcz przeciwnie, uważają, że tak właśnie powinno być. Tylko co jakiś czas pojawia się ktoś nowy, aby wymieszać troszeczkę krew. Nie rozumieją głośnego, miejskiego życia. Oni lubią ciszę i spokój, spokojne farmerskie życie i brak pośpiechu, z którym muszą zmagać się ludzie, mieszkający w większych miejscowościach. Przyznam się, że troszkę zadziwiło mnie to, iż autorka postanowiła opisać tego rodzaju społeczeństwo. Ostatnim czasem rzadziej czytam kryminały, ale kiedy czytałam je częściej, to z niczym takim się nie spotkałam. Jest to coś świeżego i nowego, a niechcący współpracować z policją mieszkańcy Scardale, ujęli mnie za serce. Dzięki temu było z jednej strony zabawnie, a z drugiej tajemniczo i trochę okrutnie. Zdecydowanie na plus.
Przyznam się, że podchodziłam do tej książki tak na dwa razy. Mimo tego, że czytałam ją już wcześniej w oryginalnym wydaniu, to jakoś nie potrafiłam się wciągnąć. Nie mogę nic zarzucić tłumaczeniu, bo jest na prawdę bardzo dobre, ale czytało mi się dziwnie. Może to dlatego, że ja ogólnie nie lubię czytać jednej historii dwa razy. Jednak kiedy podeszłam do niej drugi raz, to po przeczytaniu kilku rozdziałów byłam tak wciągnięta, że nie mogłam przestać czytać. To jest coś obezwładniającego! Coś nowego w historii kryminału! Coś na tyle obezwładniającego, że nie możemy się oderwać od czytania! Majstersztyk! Val McDermid odwaliła tak dobry kawał roboty, że nie wiem, czy kiedyś przeczytam lepszy kryminał. Owszem mamy kilka niedociągnięć i początkowe rozdziały trochę się dłużą, jednak jest to tylko wstęp do historii, która rozstrzaska nasze serce.
"Miejsce egzekucji", to książka, która nie ma sobie równych. Pochłania nas na tyle, iż w końcu nie zdajemy sobie sprawy, w którym świecie tak na prawdę żyjemy. Tajemnicza, brutalna i ekscytująca. Kompletnie obezwładniająca. Czy polecam tą książkę. O cholera, jasne, że tak! Po całej recenzji raczej niczego innego spodziewać się nie można. Musicie sięgnąć po tą pozycję. Ze szczerym sercem mogę ją nawet polecić osobom, które nie czytają kryminałów. Czuję, że dzięki tej pozycji, zmienią o tym gatunku zdanie. Problem jest tylko taki, że już takiej powieści raczej się nie znajdzie.
Ocena: 9/10
"Ta Ruth Hawkin to silna kobieta. Myślę, że jeśli się dorasta w miejscu, w którym życie jest tak trudne jak w Scardale, człowiek uczy się uginać, a nie łamać."
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Papierowy Księżyc.
Komentarze
Prześlij komentarz