
Tytuł: Fałszywy pocałunek
Autor: Mary E. Pearson
Cykl: Kroniki ocalałych
Tom: 1
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Initium
Księżniczka Lia jest pierwszą córką domu Morrighan, królestwa przesiąkniętego tradycją, poczuciem obowiązku i opowieściami o minionym świecie. W dniu swojego ślubu ucieka, uchylając się od obowiązków - pragnie wyjść za mąż z miłości, a nie w celu zapewnienia sojuszu politycznego. Ścigana przez licznych łowców, znajduje schronienie w odległej wsi, gdzie rozpoczyna nowe życie. Gdy do wioski przybywa dwóch przystojnych nieznajomych, w Lii rozbudza się nadzieja. Nie wie, że jeden z nich jest odtrąconym księciem, a drugi to zabójca, który ma za zadanie ją zamordować. Wszędzie czai się podstęp. Lia jest bliska odkrycia niebezpiecznych tajemnic - i jednocześnie odkrywa, że się zakochuje.
Lia, a tak właściwie to księżniczka Arabella, jest pierwszą córką domu Morrighan. Oznacza to, że powinien u niej pojawić się jakiś dar. Powinna umieć widzieć przyszłość lub czytać w myślach. Jednak póki co nic takiego się u niej nie pojawiło. Jej ojciec postawia wydać ja za mąż, za syna swojego wroga. Małżeństwo to ma zapewnić pokój między dwoma wrogo do siebie nastawionymi królestwami. Jednak Lia nie chce wychodzić za mąż z przymusu. Chce kogoś prawdziwie pokochać i z nim spędzić resztę swojego życia. Dlatego postanawia uciec do odległej wsi, Terravin. Razem ze swoją najlepszą przyjaciółką wsiada na konia i tyle ją widzieli. Kiedy niedoszły mąż, Rafe, dowiaduje się o jej ucieczce, postanawia ja odnaleźć. Nie po to, by zmusić ją do małżeństwa, ale po to, by poznać kobietę, która potrafiła być na tyle silna i odważna, aby uciec, czego on sam nie potrafił zrobić. Jednak nie tylko on jej szuka. Pojawia się jeszcze Kaden który to ma zabić naszą księżniczkę. Nie wie jednak, że to będzie takie trudne.
Lia, jest chyba jedną z najlepszych kobiecych postaci literackich, jakie miałam okazję do tej pory poznać. Niczego się nie boi, w wyzwania, to jej drugie ja. Od razu potrafiła przejść z królewskiego życia, do roli służącej. Pomyśleć by można, że będzie ona żałować swojej ucieczki, że będzie chciała wrócić do czasu, kiedy to jej usługiwano. Jednak jej się podoba nowe życie i czuje, że mogłaby tak spędzić je całe. To zdecydowanie mi się spodobało, bo nie użalała się nad sobą, tylko miała po prostu twardą dupę. Rafe i Kaden, to także są postacie, których nie da się nie polubić. Jednen książę, drugi zabójca. Dwa przeciwieństwa, które są do siebie bardzo podobne. Oboje są waleczni i dążą do celu po trupach. Wyczuwają się jednak od samego początku, bo od pierwszego spotkania nie przypadli sobie do gustu i wiedzieli, że ten drugi skrywa jakiś sekret. Świetnie wykreowani bohaterowie, w jeszcze lepszej książce.
Jeżeli chodzi o świat jaki wykreowała autorka, to nie jest to nic odkrywczego, jednak bardzo dobrze wykorzystanego. Dwa wrogo nastawione do siebie królestwa i trzecie, które nienawidzi ich obojgu. Jest to coś na wzór średniowiecza, ale trochę ulepszonego. Mamy kobiety w sukniach, mężczyzn z mieczami, królów oraz zaaranżowane małżeństwa. Oczywiście jest także spora dawka fantastyki. Mamy bowiem cudowne dary, które to przypadają tylko pierwszym córkom, ale czy na pewno? Przyznam się, że czytałam już mnóstwo książek, gdzie to bohaterowie mieli jakieś cudowne umiejętności, jednak mimo to, jeszcze mi się to nie znudziło. Podoba mi się to, że przypada on tylko pierwszym córkom. Dzięki temu wydaje się on wyjątkowy i inny od wszystkich. To zdecydowanie plusuje w tej pozycji.
"Fałszywy pocałunek", to wspaniała powieść. Która pokazuje, że zawsze należy być twardym i walczyć o swoje. Nie ważne, że stracimy przywileje i będziemy sami musieli ciężko na siebie zarobić. Najważniejsze jest to, żeby żyć w zgodzie ze samym sobą i właśnie to najbardziej spodobało mi się w tej powieści. Nie romans, który z czasem się rozwija i pięknie wzbogaca książkę. Nie wojna, która gdzieś się tam zbliża. Ale walka o siebie samego, bo to w życiu jest najważniejsze.
Ocena: 9/10
Komentarze
Prześlij komentarz