
Tytuł: Z pamiętnika zajętej wróżki
Autor: Ewa Zdunek
Wydawnictwo: Edipresse Książki
Emilia ma wreszcie poukładane życie. Wymarzony partner boku, dobrze zapowiadająca się kariera w telewizji w charakterze wróżki, a także poprawne relacje z ojcem sprawiają, że tytułowa bohaterka promienieje szczęściem. Jej sąsiadka i przyjaciółka zarazem, Roksana także odnajduje swoją bratnią duszę w osobie tajemniczego Kazimierza. Sielanka jednak nie trwa długo. Wkrótce okaże się, że każdy coś ukrywa, a rzeczywistość nie jest taka, jak ją malują. Zabawna, pełna ciekawych zwrotów akcji opowieść o lekkim zabarwieniu sensacyjnym.
Emilia wciąż jest lekko zwariowaną wróżką, mimo że w jej życiu wiele się zmieniło. Nie musi już szukać miłości, bo właśnie ją odnalazła u boku wspaniałego Marka, który chyba został wyciągnięty prosto z jej snów. Rozwija swoją karierę i dostała się do telewizji, oczywiście w charakterze wróżki. Czasami miałam wrażenie jakby główna bohaterka nie wiedziała czego chce. W pierwszej części chodziła na randki z internetu, szukała miłości, a jak już kogoś znalazła to ciągle narzeka. Bardzo mnie to w niej irytowało i obniżało poziom książki. W dodatku w wielu sytuacjach widziała tylko te złe strony, a na te dobre w ogóle nie patrzyła. Jednak jej humor i śmieszne teksty potrafiły rozbawić mnie do łez. Muszę także przyznać, że jej zawziętość i wytrwałość w dążeniu do celu są godne podziwu.
Ewa Zdunek ma na prawdę bardzo fajny styl pisania. Książkę czyta się bardzo lekko i nim się obejrzycie, będziecie już przy samym końcu. I ta piękna polszczyzna, która mnie ujęła. Cudownie jest czytać tak napisaną powieść. W dodatku bardzo mi się podoba to, że książka jest w formie pamiętnika. Wygląda to bardzo ciekawie i nie jest tak często spotykane na naszym rynku. Poznajemy nie tylko tylko główną historię bohaterki ale też jej codzienne życie. Dzięki temu mamy wrażenie, że jesteśmy bliżej niej. Można by się spodziewać, że w takiej książce nic się nie będzie działo. Nic bardziej mylnego. Może i akcja rozwija się powoli, ale później już jest o wiele lepiej.
Sama nigdy nie miałam ochoty żeby wybrać się do wróżki. Czasami nawet miałam wrażenie, że ten zawód nie jest potrzebny. Przecież nie da się przewidzieć przyszłości, a wszystko zależy od tego, jakie wybory będziemy podejmować. Wydawało mi się, że to są tylko naciągaczki, które chcą wyłudzić od ludzi pieniądze. Czytając tą książkę miałam wrażenie, że karty mogą nam wiele powiedzieć. Musimy tylko umieć dobrze im się przyjrzeć. Nawet miałam ochotę na to, żeby sama rozłożyć karty, nawet jeżeli kompletnie się do tego nie nadaję. Ezoteryka w tym wydaniu okazała się bardzo tajemnicza i czasami wręcz mistyczna. Dodało to historii takiego lekkiego dreszczyku emocji.
Z początku byłam zawiedziona książka. Po tak dobrej pierwszej części historii o wróżce Emilii, początek bardzo mnie zawiódł. Niemiłosiernie długo się ciągnął i w sumie nie działo się nic ciekawego. Miałam wrażenie, że w kółko czytam o tym samym. W dodatku nie podobały mi się to, że autorka postanowiła też wspomnieć o "innej historii". Zdarzało mi się, że te fragmenty po prostu omijałam i to na prawdę szerokim łukiem. Po prostu nie wnosiły one nic do historii i bardzo mnie wynudziły. Jednak mimo tych wpadek polecam tą książkę, szczególnie na chłodne wieczory. Zróbcie sobie herbatkę lub kakao, przykryjcie się kocem i zabierzcie się do czytania.
Na dniach pojawi się konkurs z tą powieścią.
Ocena: 7/10
Za możliwość poznania tej historii dziękuję wydawnictwu Edipresse Książki oraz autorce Ewie Zdunek.
Komentarze
Prześlij komentarz