
Tytuł: Misja helikopter
Autor: Simone Moro
Wydawnictwo: Agora SA
Simone Moro – najbardziej utytułowany i najpopularniejszy dziś himalaista świata – to drugi, po Jerzym Kukuczce, zdobywca czterech ośmiotysięczników zimą. Ale co robić, kiedy człowiekowi uzależnionemu od ekstremalnej wspinaczki zabraknie ośmiotysięczników do zdobycia? Można na przykład spróbować zrealizować inne wielkie marzenie. Marzenie o lataniu. Simone Moro zawsze chciał pilotować helikoptery. Zdobył licencję, kupił śmigłowiec – ale nie po to, żeby uprawiać drogie hobby. Miał plan: stworzyć himalajskie pogotowie. Dowieść, że można nieść skuteczną pomoc również tym, którzy wspinają się na najwyższe szczyty. Sam pokazał, że śmierć nie jest przeznaczeniem najwybitniejszych himalaistów świata. Teraz postanowił zmienić los innych. Okazało się, że był to plan nie mniej trudny, a przygoda z himalajskim pogotowiem nie mniej fascynująca niż wspinaczkowe wyczyny Simone Moro.
Simone Moro to himalaista, który nie ma sobie równych. Żadne góry nie są mu straszne i zapuści się w każde tereny. Uważa, że wszystko da się osiągnąć, jeżeli się tylko chce. Jednak nie tylko wspinanie jest mu bliskie. Marzy o tym, żeby kiedyś latać helikopterem i ratować ludzkie życia. Te maszyny od zawsze go fascynowały, szczególnie to, co one potrafią. Dlatego postanowił zrobić wszystkie możliwe kursy i zostać pilotem. Nie była to droga łatwa, ale dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Bohater to na prawdę bardzo ambitny człowiek, dąży do obranego celu na wszystkie możliwe sposoby. Niestety tym samym wydaje się osobą zakochaną w sobie. Im bardziej się zagłębiałam w tą historię, tym bardziej nie mogłam go znieść. Interesowały go tylko jego marzenia, a rodzinie poświęcał tyle czasu co nic. W całej książce wspomniał o niej tylko kilka razy, a wypadów w góry, kursów i latania helikopterem było tyle, że policzyć się nie da. Niestety bardzo zaniżył mi odbiór tej książki.
Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy z tego, jak ważną pracę wykonują piloci helikopterów. Szczególnie ci, którzy działają w górach. Nie jest to zadanie łatwe, ale dla ratowania cudzego życia, są w stanie poświęcić swoje. Do tego zawodu trzeba mieć pasje i anielską wręcz cierpliwość. Wszystko trzeba wykonywać staranie, bo każdy błąd może kosztować najwyższą cenę. Dzięki tej historii mogłam chociaż trochę przyjrzeć się ich pracy i wręcz się w niej zakochałam. Sama uwielbiam góry i gdybym tylko bliżej nich mieszkała, to chętnie bym się podjęła takiej pracy. Ratowanie życia innych ludzi, to jedna z najpiękniejszych rzeczy na tym świecie. Nie ma nic, co byłoby bardziej wartościowe.
Simone Moro idealnie obrazuje otaczającą go rzeczywistość. Opisy gór są odwzorowane perfekcyjnie. Podczas czytania książki czuje się ten mroźny klimat i chciałoby się znowu zobaczyć śnieg (oczywiście dopiero pod koniec roku). Książka napisana jest tak, że czyta się ją nad wyraz szybko. Mamy piękną polszczyznę, ale nie ma żadnych trudności z czytaniem. Doczepię się tylko jednego, niezliczona liczna imion i nazwisk. Co chwilę pojawiają się bohaterowie, a potem znikają. W dodatku o większości z nich czytamy tylko przez jedną stroną i nagle nie wiadomo co się z nimi dzieje. Część z nich jest natomiast tylko wspominana. W końcu zaczęłam już się gubić i nie wiedziałam kto jest kim. Jak ktoś się pojawiał na początku książki, to szybko o nim zapomniałam, a tu nagle BUM, czytamy o nim pod koniec książki i nawet nie wiemy kto to jest. Bardzo mi się to nie spodobało.
Polecam książkę ludziom, którzy interesują się tematem gór. Wydaje mi się, że nie jest to historia dla osób, których to nie pociąga. Pojawia się wiele niezrozumiałych terminów i szukałam sobie coś o nich w internecie tylko dlatego, że chciałam się dowiedzieć więcej, o pacy pilotów. Wątpię żeby osoba niezainteresowana, chciała coś takiego robić.
Ocena: 5,5/10
Za możliwość przeczytania książki dziękuję księgarni internetowej Merlin.pl
Ciekawa pozycja, aczkolwiek tym razem zdecydowanie nie dla mnie :)Może następna polecana przez Ciebie pozycja, bardziej przypadnie mi do gustu :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)