
Autor: Martyna Senator
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Premiera: 08.11.2017 r.
Kiedyś wyobrażałam sobie, że moje życie jest pięciolinią, na której każda chwila zostaje zapisana w postaci odpowiednio dobranych nut. A ja niczym wybitny kompozytor codziennie dopisuję dalszą część bezkresnego utworu. Jedne dźwięki są skoczne i wesołe, inne żałosne i pełne melancholii. Wszystkie razem tworzą niepowtarzalną melodię, którą nuci moje serce. Jednak kilka dni temu wszystko umilkło, a całość zaczęła przypominać urwany hejnał. Wydarzenia z przeszłości zmieniły Sarę nie do poznania, odcisnęły piętno na jej poczuciu własnej wartości i zaufaniu do ludzi. Jest teraz pewna, że miłość sprowadza się jedynie do cierpienia. Przynosi ból, łzy i rozczarowanie. Przekonał się o tym także Michał, którego wykorzystała była dziewczyna. Przypadkowe spotkanie dwóch poranionych dusz uruchamia ciąg niespodziewanych zdarzeń i pozwala im poznać życie na nowo. Budowany od lat mur, którym otaczała się Sara, zaczyna pękać za sprawą opiekuńczego Michała.
"Czasami diabeł przybiera postać anioła tylko po to, żeby zwabić człowieka w sam środek piekła."
Sara to dziewczyna, która w swoim życiu przeszła na prawdę bardzo wiele. Kochała mężczyznę i została przez niego zraniona jak przez nikogo innego. W dodatku nie najlepiej się dogaduje ze swoimi rodzicami, którzy opuścili ją wtedy, gdy najbardziej ich potrzebowała. Dlatego postanowiła odciąć się od ludzi. Już raz została zraniona i teraz nie chce nikogo do siebie dopuścić. Uważa, że miłość prowadzi tylko do cierpienia. Ma tylko jedną przyjaciółkę, której również boi się powiedzieć co jej się przytrafiło. Skupia się na nauce i skończeniu studiów, bo na tym zależy jej najbardziej. I właśnie wtedy pojawia się w jej życiu Michał. On również miał pod górkę i życie nie szczędziło mu przykrych wydarzeń. Dziewczyna, z którą wiązał swoją przyszłość oszukała go i od tego czasu nie związał się z żadną kobietą na dłużej. Woli przelotne związki bez wielkich zobowiązań. Nie chce już więcej cierpieć, ale Sara wydaje mu się inna. Jest dla niego zagadką, którą chciałby rozwiązać. Jakaś niewidzialna nić przyciąga ich ku sobie. Jeżeli mam być szczera to bardziej spodobał mi się Michał niż Sara. On był bardziej otwarty i szczery, a ona taka zamknięta w sobie myszka. Możliwe, że po prostu mam dość takich bohaterek.
"Nikt z nas nie żyje na próbę. Jesteśmy aktorami, którzy wychodzą na sceną i improwizują, mając nadzieję, że odegrają swoją rolę najlepiej, jak tylko potrafią."
Książka skupia się głównie na uczuciu jakie rozwija się pomiędzy Sarą, a Michałem. Muszę bardzo pochwalić autorkę za to, że ta relacja idzie do przodu bardzo pomału i nie ma niepotrzebnego pośpiechu. Teraz częściej spotyka się historie, w których para od razu zakochuje się w sobie, albo przynajmniej jedna ze stron, a tutaj czegoś takiego nie spotkamy. Mamy dwie osoby, które dużo wycierpiały i teraz muszą pomału nabierać zaufania. Musi minąć trochę czasu zanim znowu na nowo kogoś pokochają. Muszę przyznać, że z początku nie wyczuwałam chemii pomiędzy tą parą. Gdyby nie to, że w późniejszym czasie trochę się to zmieniło, to dla mnie mogliby być tylko przyjaciółmi i wcale bym z tego powodu nie płakała.
"Czasami mija sporo czasu zanim człowiekowi udaje się odnaleźć w sobie odrobinę światła. Ale kiedy to nastąpi, lśni jaśniej niż kiedykolwiek, bo doskonale wie, jak smutne i przygnębiające jest życie w ciemności."
Mimo, że historia ta skupia się głównie na uczuciu głównych bohaterów, to mamy też wątki poboczne. Jednym z nich jest krzywda, jaką może nam wyrządzić drugi człowiek. Kochamy, staramy się i przede wszystkich ufamy, a wszystko to idzie na marne, bo ktoś nie potrafi tego docenić. Wydaje nam się później, że to nasza wina, że może tak właśnie miało być, ale to nie jest prawda. Człowiek choćby kiedyś nie wiadomo jak dobry, może nas skrzywdzić w momencie, kiedy najmniej się tego spodziewamy. Zranić nas mogą tylko ci, których najbardziej kochamy. Najważniejsze, to nie poddawać się i iść dalej przez życie z podniesioną głową. Drugim wątkiem są relacje z najbliższymi nam osobami, czyli rodzicami. Nie zawsze są one tak kolorowe, jak by się mogło wydawać. Odsuwają się od nas, albo my od nich i później już się tej przepaści pokonać nie da, choćbyśmy nie wiadomo jak chcieli. Rodzice powinni być naszą ostoją, a czasami stają się jednym z największych koszmarów w życiu.
"Przebaczenie nie wymazuje z pamięci bolesnych wspomnień, tylko uwalnia od żalu i gniewu. Dzięki temu krzywda, która wcześniej rozbudzała w człowieku gorycz i nienawiść, traci swoją destrukcyjną siłę. Sprawia, że potrafi on odnieść się do przykrych wydarzeń z przeszłości, nie przeżywając na nowo bólu i cierpienia, jakie im towarzyszyły. Prawdziwą istotą przebaczenia drugiemu człowiekowi jest umiejętność kochania go, pomimo tego, co zrobił."
"Z popiołów" to historia o odbudowywaniu utraconego zaufania i stawiania pierwszych kroków w nowej rzeczywistości. Pokazuje, że nawet najbardziej skrzywdzona osoba może odnaleźć miłość, jeżeli tylko nie zamknie się na innych. Jest to lekka lektura, która na pewno spodoba się miłośnikom romansów. Jeżeli lubicie czytać o miłości, która długo musi szukać swojej drogi, to jest to coś z pewnością dla was. Martyna Senator ma lekkie pióro i książkę połykamy z zaskakującą szybkością. Nim się obejrzycie będziecie już na końcu historii Sary i Michała. Nie jest to książka, przez którą przechodzi się z trudnością. Autorka porusza trudne tematy, ale robi to delikatnie i nie czujemy się tym przytłoczeni. Polecam!
"Śmierć nie chodzi na kompromisy. Nie puka do drzwi i nie pyta człowieka, czy jest na nią gotowy. Po prostu wchodzi i zabiera to, po co przyszła."
Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Czwarta Strona
Komentarze
Prześlij komentarz