
Tytuł: Runa
Autor: Vera Buck
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 03.09.2018 r.
Paryż, rok 1884. Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki. Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego… Vera Buck po mistrzowsku łączy literaturę z historią medycyny. Fascynujące tło historyczne: Paryż dziewiętnastego wieku, słynny zakład dla obłąkanych La Salpêtrière i mroczne początki psychiatrii.
Jori Hell, to młody mężczyzna, szwajcarski student medycyny, który ma przed sobą doktorat. Jest on jednym z wielu praktykantów sławnego neurochirurga, doktora Chatcota w znanej klinice chorób psychicznych, Salpêtrière. Kiedy był jeszcze małym chłopcem, zakochał się w siostrze swojego najlepszego przyjaciela Paula, Pauline. W snach i marzeniach widział ich świetlaną, wspólną przyszłość. Niestety, życie zweryfikowało plany naszego bohatera. Z czasem wychodzi na jaw, że miłość jego życia, jest chora psychicznie. Nie jest to dla niego jakimś wielkim problemem, jednak chciałby znaleźć sposób, na jej ozdrowienie. Właśnie tak trafił do klinki Salpêtrière we Francji. Nietuzinkowe metody leczenia mają tam swoją renomę i jak się okazuje, czasami potrafią pacjentowi pomóc.Niestety, często są one bardzo brutalne, a Jori nie chce dokładać Pauline więcej bólu. Dlatego, kiedy w klinice pojawia się dziewczynka, na którą nie działają alternatywne sposoby leczenia, Jori widzi swoją szansę. Chce przeprowadzić na niej operacje, która miałaby na celu usunięcie obłędu w jej mózgu. Nie wie tylko, że Runa, rzeczona dziewczynka, zostawiła w całym mieście ukryte wiadomości, które ściągną na nią uwagę również innych osób. Można stwierdzić, że Jori, to główny bohater tej książki, dlatego to właśnie o nim najwięcej wam powiedziałam. Nie jest na pewno jedyną ważną postacią, bo mamy ich tutaj na prawdę sporo, ale to od jego problemu zaczyna się ta opowieść. Prawda jest taka, że ciężko mi cokolwiek o nim opowiedzieć, żeby wam nic nie spolerować, więc powiem tak. Jori, to tego typu bohater, którego raz uwielbiamy, a za chwilę go nienawidzimy, za to co robi. Na pewno jest postacią interesującą i dużo wnoszącą. Mimo wielu rzeczy, które zrobił źle, w ostatecznym rozrachunku, jest jedną z naszych ulubionych postaci.
Zacznę może od tego, że Runa, to nie jest łatwa powieść i według mnie, nie jest ona dla wszystkich. Owszem jest wciągająca i niesamowita, ale jednocześnie jest bardzo trudna. Jest to powieść częściowo historyczna, która opowiada o mrocznych początkach psychiatrii. Piszę, że częściowo, gdyż sama autorka na końcu książki zaznaczyła, że mimo tego, iż wiele postaci istniało na prawdę i prowadzili badania naukowe, to należy ją traktować jako dzieło fantazji. I mimo tego, że Vera Buck mówi nam, jak mamy odnosić się do tej książki, nie umniejsza to cierpienia, jakie to jest w niej pokazane. Kiedy czytałam o tych wszystkich przyrządach, które to niby miały wyleczyć pacjentki, to jak cierpiały, kiedy ich na nich używano, przyprawiało mnie to wszystko o gęsią skórkę. Autentycznie miałam łzy w oczach, a nie jestem raczej typem osoby, która potrafi rozpłakać się na każde zawołanie, widząc na przykład małego pieska czy kotka. Dlatego uważam, że jest to coś dla ludzi o mocnych, a może i nawet stalowych nerwach. Ja do tej pory zastanawiam się, a minęło już kilka dni od przeczytania Runy, jak bardzo musiały te kobiety cierpieć. Okrucieństwo, przedstawione w naprawdę dobrej książce.
Przyznam, że bardzo zżyłam się z bohaterami książki, jednak miałam z nią mały problem, który niestety idzie na jej niekorzyść. Nie znam języka francuskiego i nigdy nie miałam z nim styczności, mamy tutaj sporo nieprzetłumaczonych francuskich zdań czy też powiedzeń. Ja rozumiem, że takich rzeczy może się nie tłumaczy, bo nie miałoby to większego sensu, ale dobrze by było, jakby pojawił się pod koniec książki jakiś tłumacz, żeby można było wiedzieć, o co autorowi chodziło. Ja, przez nieznajomość tego języka, miałam z tym trochę problem. Przy okazji wspomnę wam, że ma ona na prawdę wiele wątków, które początkowo mogę być niezrozumiałe. Co chwilę jesteśmy wrzucani w inny wir wydarzeń. Dopiero pod koniec wszystko się ze sobą łączy i wiemy, dlaczego jest tak, a nie inaczej, ale początkowo może być to trochę dezorientujące.
Według mnie jest to dobra książka. Mocna, emocjonująca i przede wszystkim charakterystyczna. Wszystko to dlatego, że od tej pory nie spotkałam się w takim tematem w książce i wiem, że przez to szybko o niej nie zapomnę. Ma swoje wady, ale nie przyćmiewają one jej wspaniałości. Polecam ją na prawdę wszystkim, nawet osobom, które do tej pory nie miały styczności z literaturą historyczną. Dla Runy warto rzucić wszystko i zacząć czytać.
"Tajemnicą jest strach. To on sprawia, że stajemy się mali i słabi w chwili, w której moglibyśmy być wielcy i waleczni"
Już się nie mogę doczekać, aż będzie w moich rękach =)
OdpowiedzUsuń