17.09.2018

PRZEDPREMIEROWO: Anna Bellon - Zaufaj mi


Tytuł: Uratuj mnie
Autor: Anna Bellon
Cykl: The Last Regret
Tom: 3
Wydawnictwo: OMGBooks
Premiera: 19.09.2018 r.

Najpiękniejsze rzeczy przydarzają się nam, gdy zupełnie się ich nie spodziewamy Miles rozstał się z dziewczyną, kiedy The Last Regret było u szczytu sławy. Korzystał z wolności i nie szukał nowego uczucia, a już na pewno nie spodziewał się, że jedna szalona noc spędzona z kuzynką najlepszego kumpla zmieni w jego życiu niemal wszystko. Dla Kacey wyjazd na studia do Pittsburgha miał być nowym początkiem. Zostawiła za sobą trudny okres liceum oraz okrutnych rówieśników, którzy przez lata zamieniali jej życie w piekło. Chwile spędzone w towarzystwie Milesa były jak narkotyk, ale dla dziewczyny to było za mało – pragnęła pewności, że tym razem nie będzie cierpieć. Czy Kacey i Miles pozwolą się porwać uczuciu, które spadnie na nich tak niespodziewanie? Czy zdołają sobie wzajemnie zaufać? Zaufaj mi to kolejna część serii The Last Regret Anny Bellon. Opowieści o losach przyjaciół, których połączyła miłość do muzyki, są jednymi z najchętniej czytanych polskich utworów na Wattpadzie.

Miles, to dobry chłopak, który nie ma szczęścia w miłości. Kiedy będąc w trasie z pozostałymi członkami The last Regret, narzeczona go zdradza, jego życie rozsypuje się na kawałki. Od tej pory liczy się tylko muzyka i dziewczyny na jedną noc. Nie potrafi już zaufać kobiecie i nie wyobraża sobie, że miałby się teraz z jakąś związać. Może się wydawać, że jest bad boyem, lecz tak na prawdę ma dobre serce i jak nikt troszczy się o innych, a do tego wszystkiego jest przystojny i niesamowicie inteligenty (co strasznie mnie pociąga, bo uwielbiam bohaterów, którzy nie są tylko ładną buzią i dużymi mięśniami). Nie stracił głowy w wyniku sławy, jaką odniósł jego zespół. Wciąż jest prostym chłopakiem, który po burzliwej przeszłości, pragnie tylko prawdziwej miłości. Tylko o jednej osobie nie potrafi przestać myśleć. Tylko jedna osoba na tyle zawróciła mu w głowie, że nie potrafi jej opuścić. Kacey, to prosta dziewczyna, która wiele przeszła w swoim nie długim jeszcze życiu. Rówieśnicy w liceum, a szczególnie jedna dziewczyna, zgotowali jej piekło na ziemi. Codzienne wyzwiska i upokorzenie doprowadziły do tego, że odwróciła się ona od wszystkich i zamknęła się w sobie. Od tej pory przestała ufać ludziom. Od tej pory wierzyła już tylko rodzinie i nikogo do siebie nie chciała dopuszczać. Wyjazd do Pittsburgha jest dla niej ucieczką. To tam zaczyna nowe życie na studiach z nowymi przyjaciółmi i Milesem, który nieoczekiwanie znowu się pojawia, a którego darzy uczuciem już od lat.

Uwielbiam Anię Bellon, więc dużej krytyki się tutaj nie spodziewajcie. Zachwyciła mnie swoją twórczością już na platformie Wattpad, a jej "Uratuj mnie", wciąż siedzi w mojej głowie, mimo, że zostało wydane już jakiś czas temu. Znajduje się ona w pierwszej piątce moich ulubionych polskich autorów, a może i nawet w ścisłej trójce. Miles i Kacey, to para, która chyba musiała w końcu zostać razem. Mówi się, że pierwsze zauroczenia, to te najważniejsze, a właśnie takim zauroczeniem był Miles dla Kacey. Kiedy się poznali, nic nie wskazywało na to, że kiedyś będą para, jednak Kace od początku czuła coś do Milesa mimo tego, że on był w związku z inną kobietą (pustą i beznadziejną, ale to tak swoją drogą). Kiedy więc na weselu kuzyna Kacey (Kylera) przespali się ze sobą (o zgrozo!), to wiadome było, że coś się święci. Oczywiście początkowo dziewczyna była nietykalna (chodź wcale taka być nie chciała), bo kuzynek tyczy się taka sama zasada, jak i sióstr. Wygląda ona mniej więcej tak: rusz ją tylko, to obetnę ci jaja! Jednak jak wiecie nikt nie słucha zazwyczaj tej złotej zasady, więc wyszło jak wyszło, dalej dopowiedzcie sobie sami (a najlepiej przeczytajcie książkę).

Wiecie jak to jest, kiedy szkoła to największe piekło na ziemi i każdego dnia nie chce wam się wstawać, żeby do niej iść? Ja wiem, więc bohaterka "Zaufaj mi", jest dla mnie jak siostra. Wiem, jak to jest znajdować coraz to nowsze wymówki, żeby tylko nie musieć do niej iść. Wiem, jak to jest chować się po kontach, żeby tym razem znienawidzona osoba mnie nie dostrzegła. Wiem, jak to jest przeżywać to samo każdego cholernego dnia, mimo tego, że szkołę już dawno się skończyło. Mamy z Kacey podobne problemy i chyba dlatego tak bardzo wczułam się w tą historię. Mimo tego, że u mnie nie miało to tak dużych skutków w psychice, jakie miało u mnie, tak ja również będę o tym pamiętać do końca życia. Wydaje mi się, że człowiek właśnie wtedy najbardziej zżywa się z bohaterami, kiedy wie, co oni przeszli. Nie wtedy, kiedy im współczujemy, że coś takiego ich spotkało. Nie wtedy, kiedy wydaje nam się, że coś takiego jest nierealne. Ale właśnie wtedy, kiedy wiemy jaki to jest ból, kiedy nikt nas nie rozumie, tylko osoba, która przeszłą to samo i właśnie dlatego, ta książka na zawsze pozostanie w moim sercu.

Chcecie wiedzieć, dlaczego tak bardzo lubię twórczość Ani Bellon? Bo jej powieści, to nie jest coś czego nigdy wcześniej nie było. Nie ma tutaj wątków, które nigdy wcześniej nie pojawiły się w literaturze. Nie zapamiętujemy ich dzięki unikalności. Zapamiętujemy je, bo są prawdziwe. Podczas ich czytania, nie mamy myśli "kurczę, coś takiego nie mogło by się zdarzyć w prawdziwym życiu", wręcz przeciwnie, myślimy sobie "cholera, takie życie może mieć każdy z nas". Nie są nierealne jak te wszystkie erotyki i romanse z najwyższych zagranicznych półek. Książki Ani są od nich o wiele lepsze, bo są REALNE i PRAWDZIWE i dla mnie nie mają sobie równych. A "Zaufaj mi", to wspaniały przykład. To książka o odzyskiwaniu zaufania. O stawianiu pierwszych kroków, na nowych nieznanych do tej pory polach. O podnoszeniu się z popiołów, żeby powstać na nowo jako przepiękny feniks. A przede wszystkim jest to powieść o miłości, która daje nadzieję na lepsze jutro. 

Czy polecam "Zaufaj mi"? O cholera, jasne, że tak. Nie spodziewajcie się tutaj bardzo skomplikowanej drogi miłosnej dwójki zakochanych, bo tego tutaj nie ma. Powiedziałabym, że na tym polu, historia jest bardzo prosta. Nie mamy wielkich zwrotów akcji czy rozstań i powrotów, a mimo to, jest to jedna z najlepszych książek, jakie przeczytałam. Kolejne przewracane kartki powodowały u mnie ból psychiczny i możliwe, że u was będzie podobnie. Bo to powieść o wielkim bólu, który musi pomieścić małe ciało człowieka. Czy mam jakieś zażalenia? Tak! Dlaczego ta książka była taka krótka? Ja chcę więcej!

Ocena: 10/10

"Czas dawał dystans, ale nie leczył ran. To trzeba było zrobić samemu."
06.09.2018

Vera Buck - Runa


Tytuł: Runa
Autor: Vera Buck
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Wydawnictwo: Initium
Premiera: 03.09.2018 r.

Paryż, rok 1884. Doktor Charcot na oddziale neurologicznym kliniki Salpêtrière przeprowadza eksperymenty na histeryczkach. Jego pokazy hipnozy ściągają widzów z całej Europy; znany neurolog niczym magik sprawia, że pacjentki tańczą przed zgromadzoną publicznością. Któregoś dnia na oddział trafia Runa, mała dziewczynka, która opiera się wszelkim metodom terapeutycznym. Jori Hell, szwajcarski student medycyny, widzi w tym szansę na zdobycie upragnionego tytułu doktora i wysuwa śmiałą propozycję zabiegu, który do tej pory wydawał się nie do pomyślenia. Chce jako pierwszy lekarz w historii medycyny operacyjnie usunąć obłęd z mózgu pacjentki. Nie wie jednak, że Runa zostawiła w mieście tajemnicze wiadomości, ściągając na siebie uwagę innych osób. Zna też najmroczniejszą tajemnicę Joriego… Vera Buck po mistrzowsku łączy literaturę z historią medycyny. Fascynujące tło historyczne: Paryż dziewiętnastego wieku, słynny zakład dla obłąkanych La Salpêtrière i mroczne początki psychiatrii.

Jori Hell, to młody mężczyzna, szwajcarski student medycyny, który ma przed sobą doktorat. Jest on jednym z wielu praktykantów sławnego neurochirurga, doktora Chatcota w znanej klinice chorób psychicznych, Salpêtrière. Kiedy był jeszcze małym chłopcem, zakochał się w siostrze swojego najlepszego przyjaciela Paula, Pauline. W snach i marzeniach widział ich świetlaną, wspólną przyszłość. Niestety, życie zweryfikowało plany naszego bohatera. Z czasem wychodzi na jaw, że miłość jego życia, jest chora psychicznie. Nie jest to dla niego jakimś wielkim problemem, jednak chciałby znaleźć sposób, na jej ozdrowienie. Właśnie tak trafił do klinki Salpêtrière we Francji. Nietuzinkowe metody leczenia mają tam swoją renomę i jak się okazuje, czasami potrafią pacjentowi pomóc.Niestety, często są one bardzo brutalne, a Jori nie chce dokładać Pauline więcej bólu. Dlatego, kiedy w klinice pojawia się dziewczynka, na którą nie działają alternatywne sposoby leczenia, Jori widzi swoją szansę. Chce przeprowadzić na niej operacje, która miałaby na celu usunięcie obłędu w jej mózgu. Nie wie tylko, że Runa, rzeczona dziewczynka, zostawiła w całym mieście ukryte wiadomości, które ściągną na nią uwagę również innych osób. Można stwierdzić, że Jori, to główny bohater tej książki, dlatego to właśnie o nim najwięcej wam powiedziałam. Nie jest na pewno jedyną ważną postacią, bo mamy ich tutaj na prawdę sporo, ale to od jego problemu zaczyna się ta opowieść. Prawda jest taka, że ciężko mi cokolwiek o nim opowiedzieć, żeby wam nic nie spolerować, więc powiem tak. Jori, to tego typu bohater, którego raz uwielbiamy, a za chwilę go nienawidzimy, za to co robi. Na pewno jest postacią interesującą i dużo wnoszącą. Mimo wielu rzeczy, które zrobił źle, w ostatecznym rozrachunku, jest jedną z naszych ulubionych postaci.

Zacznę może od tego, że Runa, to nie jest łatwa powieść i według mnie, nie jest ona dla wszystkich. Owszem jest wciągająca i niesamowita, ale jednocześnie jest bardzo trudna. Jest to powieść częściowo historyczna, która opowiada o mrocznych początkach psychiatrii. Piszę, że częściowo, gdyż sama autorka na końcu książki zaznaczyła, że mimo tego, iż wiele postaci istniało na prawdę i prowadzili badania naukowe, to należy ją traktować jako dzieło fantazji. I mimo tego, że Vera Buck mówi nam, jak mamy odnosić się do tej książki, nie umniejsza to cierpienia, jakie to jest w niej pokazane. Kiedy czytałam o tych wszystkich przyrządach, które to niby miały wyleczyć pacjentki, to jak cierpiały, kiedy ich na nich używano, przyprawiało mnie to wszystko o gęsią skórkę. Autentycznie miałam łzy w oczach, a nie jestem raczej typem osoby, która potrafi rozpłakać się na każde zawołanie, widząc na przykład małego pieska czy kotka. Dlatego uważam, że jest to coś dla ludzi o mocnych, a może i nawet stalowych nerwach. Ja do tej pory zastanawiam się, a minęło już kilka dni od przeczytania Runy, jak bardzo musiały te kobiety cierpieć. Okrucieństwo, przedstawione w naprawdę dobrej książce.

Przyznam, że bardzo zżyłam się z bohaterami książki, jednak miałam z nią mały problem, który niestety idzie na jej niekorzyść. Nie znam języka francuskiego i nigdy nie miałam z nim styczności,  mamy tutaj sporo nieprzetłumaczonych francuskich zdań czy też powiedzeń. Ja rozumiem, że takich rzeczy może się nie tłumaczy, bo nie miałoby to większego sensu, ale dobrze by było, jakby pojawił się pod koniec książki jakiś tłumacz, żeby można było wiedzieć, o co autorowi chodziło. Ja, przez nieznajomość tego języka, miałam z tym trochę problem. Przy okazji wspomnę wam, że ma ona na prawdę wiele wątków, które początkowo mogę być niezrozumiałe. Co chwilę jesteśmy wrzucani w inny wir wydarzeń. Dopiero pod koniec wszystko się ze sobą łączy i wiemy, dlaczego jest tak, a nie inaczej, ale początkowo może być to trochę dezorientujące.

Według mnie jest to dobra książka. Mocna, emocjonująca i przede wszystkim charakterystyczna. Wszystko to dlatego, że od tej pory nie spotkałam się w takim tematem w książce i wiem, że przez to szybko o niej nie zapomnę. Ma swoje wady, ale nie przyćmiewają one jej wspaniałości. Polecam ją na prawdę wszystkim, nawet osobom, które do tej pory nie miały styczności z literaturą historyczną. Dla Runy warto rzucić wszystko i zacząć czytać. 

Ocena: 8/10

"Tajemnicą jest strach. To on sprawia, że stajemy się mali i słabi w chwili, w której moglibyśmy być wielcy i waleczni"

Obserwatorzy

Layout by Yassmine