08.01.2019

PRZEDPREMIEROWO: AGNIESZKA OLEJNIK - MÓW SZEPTEM

Tytuł: Mów szeptem
Autor: Agnieszka Olejnik
Wydawnictwo: Kobiece
Premiera: 30.01.2019 r.

Młodzi. Samotni. Rozdarci. Witek to miłośnik Szekspira i geniusz matematyczny, który rozumie liczby lepiej niż ludzi. Chłopak ma też rzadki dar i widzi słowa jako kolory. Pomimo tego, że świat Witka jest bogaty, to samotny, bo nie ma w nim przyjaciół. Kiedy w szkole pojawia się nowa uczennica, Witek od razu zwraca na nią uwagę. Nie zniechęca go to, że Magda jest skryta i małomówna. Dziewczyna go bardzo intryguje i chociaż Witek nie szuka miłości, to postanawia, że musi poznać ją bliżej. Oboje są zupełnie różni, a jednak do siebie podobni. Oboje są samotni, bo uważają, że lepiej być samemu niż kochać i cierpieć. Kiedy spotka ich tragedia, zrozumieją, że tylko miłość pozwoli im przetrwać.

Witek to młody jeszcze chłopak, który nie jest taki jak wszyscy. Różni się od swoich kolegów i koleżanek z klasy na wszystkie możliwe sposoby. Z jednej strony ktoś mógłby powiedzieć, że czegoś mu brakuje, a on tak na prawdę po prostu nie wpisuje się w żadne schematy. Co zatem jest w nim takiego wyjątkowego? Chłopak nie szuka zainteresowania się jego osobą. W szkole czas zawsze spędza sam i wcale mu to nie przeszkadza. Lubi swoją samotność i indywidualność. Po co ma komuś tłumaczyć jaki jest, skoro na pewno nikt go nie zrozumie. Wit widzi kolory. I nie chodzi tutaj o to, że jak ktoś mu pokaże niebieską książkę, to on wie, jakiego ona jest koloru, bo to wiemy prawie wszyscy (chyba, że choruje ktoś na daltonizm). Dla niego słowa czy wygląd mają kolory i uczucia. Kiedy ktoś powiedzmy przeklina, słowo nabiera koloru fioletu czy purpury i od razu Witek ma z tym problem, bo to słowo dla niego krzyczy i jest bardzo nieprzyjemne w odbiorze. Jeżeli ktoś mówi coś miłego i to szczerze, to słowa nabierają koloru jasnego różu i są dla niego bardzo przyjemne. Wit wyczuwa również kłamstwo i obłudę, więc nie z nim takie numery. Dawno już nie spotkałam tak specyficznego, inteligentnego i niesamowitego bohatera. Zazwyczaj wszyscy są na jedno kopyto lub bardzo do siebie podobni, a Pani Agnieszka stworzyła postać wspaniałą, wyjątkową i jedyną w swoim rodzaju. Wielkie brawa za to, bo zdarza się to na prawdę rzadko.

Magda, to dziewczyna, która pojawia się tak naprawdę z nikąd. Nikt nie wie, dlaczego się przeprowadziła i czemu przyjechała sama, bez żadnej rodziny. Po szkole chodzi wiele plotek, ale ciężko się dowiedzieć, która jest prawdziwa. Magda jest dość nietypową dziewczyną, którą nie interesuje zdanie innych, i która nie szuka żadnych znajomości, co jest dosyć dziwne w dzisiejszym świecie. Wyróżnia się ona jednym, dosyć niebywałymi strojami. Wszystkie rażące, w mocnych kolorach. To jest jej sposób, na wyróżnienie się z tłumu. Nic więc dziwnego, że co chwilę jakaś dziewczyna chce się z nią zaprzyjaźnić lub jakiś chłopak umówić na randkę. Wszyscy jednak są odprawiani z kwitkiem, gdyż dziewczyna otoczyła się wielkim murem, przez który nie sposób się przebić. Czy komuś uda się do niej dotrzeć? Magda jest postacią bardzo złożoną, tak samo, jak i Witek. Nie wiadomo tak naprawdę jaka jest i dlaczego taka jest. Wszystko wokół niej jest owiane wielką tajemnicą, co sprawia, że mamy ochotę zedrzeć wszystkie jej warstwy i dowiedzieć się, co w niej jest takiego, że przyciaga nas niczym magnes.

Pani Agnieszka Olejnik stworzyła bohaterów, których nie sposób nie polubić. Oboje są tak złożeni, że ciężko tak na prawdę do nich dotrzeć. To w jakiś sposób bardzo nas intryguje i sprawia, że mamy ochotę poznać ich historię. Bardzo rzadko zdarza się, żeby ktoś teraz stworzył tak niespotykane postacie. Witek i Magda poznają się w sposób znany już w książkach, a mianowicie przez telefon. Jednak autorce udało się to rozegrać tak, żeby nie było to powielenie schematu, a coś całkiem oryginalnego. Poza tym pomysłów wcale jej nie brakuje, wręcz przeciwnie, wciąż pojawiają się coraz to nowsze. Relacja przez telefon nie jest łatwa do zrealizowania. Wszystko to dlatego, że trzeba umieć wzbudzić uczucia w czytelniku i sprawić, żeby pomiędzy bohaterami pojawiła się wyraźna chemia, bądź też inne uczucia. I tutaj kolejne ukłony do Pani Agnieszki, bo zrobiła to obezwładniająco i bezbłędnie. Co prawda nie ma tutaj chemii w czystym znaczeniu, gdyż Witek i Magda nie chcą żadnego związku, to widać rosnącą przyjaźń i zaufanie, a to jest bardzo ważne.

Autorka postawiła sobie w tej książce wielką poprzeczkę, do której udało jej się dobić, a może i nawet ją przebić. Nic dla człowieka nie jest tak uciążliwe, jak samotność, która daje o sobie znać każdego, cholernego dnia. Tutaj jednak bohaterowie obyli się z nią na tyle, że wcale im nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie, zdają się cieszyć, że są sami mimo, że czasami brakuje im bliskości drugiej osoby. I to jest na prawdę piękne. Pokazane mamy tutaj, że człowiek nie musi otaczać się tlumem ludzi, żeby musiał być szczęśliwy. Czasami wystarczy ta jedna osoba, a czasami nie potrzebny jest nikt. To, że ktoś jest sam, wcale nie musi oznaczać, że jest samotny. 

Musicie wiedzieć, że jestem bezgranicznie zakochana w tej powieści. Długo nie mogłam się po niej pozbierać i w sumie to w dalszym ciągu nie do końca doszłam do siebie. Wywołała we mnie burzę emocji, która nie może mnie opuścić. Ja wiele razy pisze, że kocham daną książkę, i że zawsze będę o niej pamiętać. Nigdy jednak nie zakochałam się jeszcze w żadnej. Nie spotkałam jeszcze takiej, która byłaby tak bliska mojemu sercu i tak wiele dla mnie znaczyła. Ale tak właśnie jest z "Mów szeptem". Zakochałam się w niej całym sercem i wiem, że raczej nic nie będzie w stanie jej przebic, bo ta książka jest wyjątkowa. Chciałabym wam powiedzieć, do jakiego gatunku można ją zaliczyć, żebyście wiedzieli czego możecie się spodziewać. Jednak według mnie "Mów szeptem" nie da się włożyć do żadnej szuflady, bo zawiera w sobie elementy wielu różnych gatunków, które łączą się w piękną całość. 

Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia, jak "Mów szeptem". Jest to nietuzinkowa powieść, która zwraca uwagę na to, jak wielka potrafi być samotność, która czasami może być naszym wybawieniem. Pokazuje ona, że nie potrzebny nam jest tłum ludzi, żebyśmy mogli być szczęśliwi. Czasami wystarczy po prostu ta jedna osoba, która zrozumie nas jak nikt inny. Zakochałam się w niej bez pamięci i mam nadzieję, że ta strzała amora trafi również was. I pamiętajcie: "Mów szeptem, kiedy mówisz o miłości"

Ocena: 10/10

"Dopiero kiedy wracał do domu, w którym pochrapywała pijana babcia, uświadomił sobie, że przeżywa coś takiego po raz pierwszy. Pierwszy raz w życiu ktoś powiedział mu, że lubi z nim rozmawiać. To brzmiało prawie jak "lubię cię"."

1 komentarz:

Obserwatorzy

Layout by Yassmine